Nasze interwencje







Mariola.

Spokojne popołudnie. Nagle zadzwonił telefon. Kaja: "jest alarm, zbieraj się. Widziałam ją jadąc ulicą. Siedziała pod wiaduktem wśród pędzących samochodów - sama, biedna, przestraszona... Musimy ją stamtąd zabrać!". Więc pojechaliśmy... Kaja, Jarek i ja. A ona, faktycznie, ciągle tam była. Siedziała nieruchomo, bardzo przestraszona. Baliśmy się do niej podejść żeby nie zaczęła uciekać i nie wpadła pod samochód. Chwila napięcia, tygrysi skok na nią w wykonaniu Kai... :) i już była nasza, bezpieczna. Nic jej już nie groziło....
Czytaj dalej...






Strona 10 z 10« Pierwsza...678910