Nasze interwencje




Dziewczyny w końcu bezpieczne

Trzy dni trwała akcja łapania tych dwóch dziewczynek. Pojawiły się znikąd i błąkały w okolicy. Dobrzy ludzie skonstruowali im schronienie, bo suczki były zbyt przestraszone, by dać się złapać i zabezpieczyć. Dzisiaj, dzięki naszej wolontariuszce Kindze❤ w końcu się udało i możecie zobaczyć te dwie przerażone mordki bezpieczne w naszym boksie. Wciąż bezdomne. Wciąż w takim stresie, że drętwieją, gdy widzą człowieka. Przed nami dużo pracy....
Czytaj dalej...



Myszka z łódzkiego podwórka

Pod naszą opiekę trafiła Myszka - starsza, wolno żyjąca kotka, zamieszkująca jedno z łódzkich podwórek. Myszka ma liczne ubytki sierści a jej ciałko usłane jest strupami. Uciążliwy świąd doprowadził do uporczywego wylizywania się tworząc rozległą ranę. Obecnie przebywa w lecznicy weterynaryjnej. Mamy nadzieję, że to nic poważnego i po wyleczeniu będzie mogła wrócić do znanego sobie środowiska. Środki na opłacenie faktury za leczenie Myszki oraz inne środki przeznaczane na pomoc kotom wolno żyjącym pochodzą z wpływów z Waszych odpisów 1% podatku....
Czytaj dalej...



Nie zawsze zdążymy z pomocą

Telefon fundacyjny dzwoni non stop. Bardzo często są to telefony, które sprowadzają się do sytuacji, w której ktoś chce oddać psa lub kota bo urodziło mu się dziecko, bo zmienił pracę i nie ma już czasu na zajmowanie się zwierzęciem, pies lub kot zachowuje się w sposób niepożądany (brudzi, niszczy, gryzie, drapie, szczeka), czy też nagle u któregoś z domowników ujawniła się alergia. Wiemy, że nie możemy pomóc każdemu, dlatego też w swojej działalności skupiamy się na ciężkich przypadkach, wymagających natychmiastowej interwencji i tu nie odmawiamy...
Czytaj dalej...



Połamana Angela i jej walka o życie

Trafiła do nas przed Świętami po bardzo ciężkim wypadku samochodowym, którego nie miała prawa przeżyć. Słaba, połamana, wyglądająca jak worek kości. A jednak, dała radę. Dzielnie walczy o życie do dzisiaj, a widząc jej wolę walki i siłę ducha, nie sposób nie pomyśleć, że ktoś nad nią czuwa. Angela potrzebuje jednak więcej niż jednego Anioła. Bez naszej pomocy nie wróci do zdrowia i nie zazna normalnego życia. A było tak: pewnej grudniowej nocy Angela wpadła pod samochód. Obrażenia były na tyle dotkliwe, że nie miała siły wstać i uciec z jezdni, na...
Czytaj dalej...



Molly z opuszczonej posesji

Trudno uwierzyć, że tak delikatna, mądra i wpatrzona w człowieka psina większość swojego życia spędziła sama. Przy pierwszym poznaniu Molly  wygląda na psa, który kiedyś był bardzo kochany, zadbany i nauczony wszystkiego tego, czego oczekuje się od czworonoga. A jednak historia Molly jest dużo smutniejsza. Życie Molly toczyło się w takich warunkach, jakie widzicie na zdjęciach. Nigdy nie była nikomu potrzebna, pewnie tylko zawadzała. Tę zagraconą posesję zamieszkiwała w ostatnim czasie zupełnie sama, dokarmiana jedynie przez Agnieszkę, która prawdopodobnie...
Czytaj dalej...



Postrzelony w głowę kot walczy o życie

Kot trafił do schroniska w Tomaszowie po postrzeleniu w głowę. Wolontariusze zabrali jgo z ulicy zakrwawioną, połamaną. RTG wykazało obecność śrutu w głowie. Kot prawdopodobnie został postrzelony I potrącony lub spadł z drzewa, bo urazów jest więcej. Śrut przeszedł przez szczękę tak jakby ktoś faktycznie strzelal do niej z dołu i celowal w głowę. Kot ma złamanie lewej gałęzi żuchwy, wypadnięte oko i pęknięcie spojenia podniebienia. W środku jest mnóstwo ropy, która wylewa się nosem i przez oczodoły. Kot nie odżywia się samodzielnie, bardzo cierpi. Nie...
Czytaj dalej...



Joker z wielką raną od ucha do ucha

Ostrzegamy wrażliwcow, że zdjęcia są dość drastyczne. Trafił do nas z licznymi pogryzieniami i wielką gnijącą raną na szyi. Bardzo zakleszczony i zarobaczony, wychudzony i osłabiony. W takim stanie po mieście chodził przez około 2 tygodnie. Miał ogromne szczęście, że w końcu ktoś zlitował się nad jego losem, bo gdyby nie ta osoba, umieranie kocurka byłoby bardzo długie i bolesne. Najgorzej wyglądała rana na szyi. Pozostałe, zwłaszcza te umiejscowione tam, gdzie kotek mógł się wylizać, były już częściowo wygojone. Dzisiaj rany są już oczyszczone,...
Czytaj dalej...



Ratujemy tylne łapki Klusi

Maleństwo przyjechało z Radomia, waży tylko 5 kg i musiało niewyobrażalnie cierpieć przez długie tygodnie. To co widzicie na zdjęciach to stare otwarte złamania tylnych łapek, powstałe na skutek wypadku komunikacyjnego lub pobicia. Musiała pełzać na tych łapkach przez kilka tygodni, aż w końcu skóra i mięśnie zdarły się i odsłoniły kość. Sunia musiała bardzo cierpieć. Dzisiaj, po tygodniu leczenia, rany wyglądają już bardzo ładnie. Po całkowitym wygojeniu sunię czeka operacja - mamy nadzieję taka, która jeszcze pozwoli jej normalnie chodzić. Jeśli nie,...
Czytaj dalej...



Ofiary wojny na Ukrainie – już pod naszą opieką

18 kwietnia o 3 nad ranem przywieźliśmy do Łodzi piątkę naszych nowych podopiecznych - uchodźców z Ukrainy. Cztery psy i kot to ofiary działań wojennych. Porzucone przez dotychczasowych opiekunów i pozostawione na pastwę losu, ratunek znalazły w schronisku w Dniepropietrowsku. Jakimś cudem przeżyły wojnę, ale na każdym z nich wojna odcisnęła inne piętno. Na Ukrainie życie bezdomnych zwierząt to piekło. To niewyobrażalne jak daleko posunięta jest obojętność, ale także okrucieństwo ludzkie w strefie wojny. W schronisku w Dniepropietrowsku przebywają zwierzęta...
Czytaj dalej...



Sara na skraju wyczerpania. Interwencja w potwornej melinie

O tragicznej sytuacji starszej suni Sary powiadomili nas policjanci, zaalarmowani przez sąsiadów właściciela suni. Dotarliśmy na interwencję policji w ciągu kilku godzin. Naszym oczom ukazał się dramat potwornie wychudzonej i niedożywionej starszej suni, która żyła w mieszkaniu pełnym odchodów, starego jedzenia i puszek po piwie. Na miejscu po jakimś czasie pojawił się także właściciel. Twierdził, że Sara ma 19 lat i bardzo o nią dba. Gdy Sara zobaczyła go w drzwiach, natychmiast schowała się pod ławę i ze strachu niemal przestała oddychać. Zawieźlśmy...
Czytaj dalej...
Strona 2 z 1012345...10...Ostatnia »