Co nowego?




Dzień otwarty w FNiZ 19.10.2014 – relacja

W niedzielę świętowaliśmy ośmiolecie fundacji i pierwszą rocznicę powstania Ośrodka Adopcyjnego. Na wstępie gorąco dziękujemy wszystkim licznym gościom za odwiedziny, za prezenty i ciepłe słowa! Obyśmy spotykali się w tym gronie co roku. Bohaterami tej niedzieli okazali się dwaj panowie - Maniuś i Sułek Ten pierwszy witał każdego gościa tak intensywnie, że zapewne wielu z gości wciąż czuje Maniusiową woń na swoich ubraniach. Ten drugi - Sułek przyjechał z odwiedziny razem ze swoimi opiekunami z Oazy i zebrał najwięcej zasłużonych słów...
Czytaj dalej...



Boston z Szydłowca już u nas! Walczy z babeszjozą

Boston koczował na polu w Szydłowcu od wielu tygodni. Kamila, która zaczęła szukać dla niego pomocy, zdążyła z nią w ostatniej chwili. Przyjechała po Bostona zaraz po naszej deklaracji przejęcia go, akurat w momencie, gdy jego stan znacznie się pogorszył. Psiak otrzymał pierwszą pomoc jeszcze w Szydłowcu - bez niej nie byłoby go tu z nami dzisiaj. Szybko podjęto leczenie w kierunku babeszjozy, a Boston, dzięki bezinteresownej pomocy dwóch panów o wielkim sercu, został przetransportowany do Łodzi i jest już pod opieką naszej...
Czytaj dalej...






Tora, Tora, Tora. Nareszcie udało się jej pomóc

Tora błąkała się po Łodzi dwa miesiące! Pierwsze zgłoszenie o błąkającej się na Retkini suczce w czerwonych szelkach otrzymaliśmy na początku lipca. Wtedy nie udało się jej złapać, nieufna, wystraszona, uciekała na widok człowieka. Kolejne zgłoszenie o błąkającym się na działkach pracowniczych na Zarzewie psie otrzymaliśmy w piątek 8 sierpnia. Nasze zdziwienie nie miało granic, gdy na miejscu okazało się, że to ta sama suczka z rejonu ulic Falistej, oddalonej o około 10 km! To była jedyna szansa na jej odłowienie. Olbrzymi, ale zamknięty teren dawał nam...
Czytaj dalej...



Pan Sułek z Suwałk. Jak niewiele potrzeba, by uzdrowić psa

Sułek, pies przywieziony do nas z Suwałk, od razu został hospitalizowany. Wymagał naprawdę specjalnej opieki, której w naszych warunkach nie mogliśmy mu zapewnić. Było z nim tak źle, że po prostu baliśmy się, że coś się wydarzy i już go nie uratujemy. Potrzebował i zasługiwał na wszystko co najlepsze. Nasz podopieczny jest codziennie przez kilkadziesiąt minut kąpany w kilku szamponach - efekt, jak na ten stan, zwalający z nóg. Walczymy z grzybicą, swierzbowcem i gronkowcem złocistym. A pacjent? Nie dość, że uroczy, to jeszcze bardzo dzielny. To wspaniały pies,...
Czytaj dalej...



Suwalskie nieszczęście – lata zaniedbań jednego psa

Doprowadzenie psa do takiego stanu wbrew pozorom nie jest takie proste. Nie wystarczy zaniedbać, zignorować rozwijającą się chorobę skóry. Trzeba do tego skazać psa na życie w wilgoci, kurzu, bez dostępu światła słonecznego. Nie podawać absolutnie żadnych leków wspomagających odporność, przetrzymywać ze zwierzętami przenoszącymi pasożyty, nie karmić a głodzić. I tak długimi miesiącami, może nawet latami. Aż zlikwiduje się resztki odporności, a organizm doprowadzi do ostateczności. W takim stanie psa przetrzymywał właściciel w Suwałkach. Psa na naszą...
Czytaj dalej...






Uszatek zrzucony z wiaduktu dochodzi do siebie

Nasz nowy podopieczny - zrzucony z wiaduktu na autostradzie Uszatek przeżył dwa zabiegi. Najpierw ten mniej ryzykowny - plastykę napletka, która miała umożliwić mu normalne oddawanie moczu. Dotąd ta prosta czynność fizjologiczna była dla niego prawdziwą udręką i sprawiała mu ogromny ból. Posikiwał, nie mógł załatwić się jak zdrowy pies. Być może dlatego ktoś go wyrzucił. Operacja udała się i Uszatek zaczął siusiać jak na samca przystało. Po krótkiej rekonwalescencji przyszła czas na miednicę. Tutaj sytuacja była dużo bardziej skomplikowana. Zawsze są...
Czytaj dalej...



Kto zrzucił psa z nasypu autostrady? Interwencja przy wjeździe na A2

Dzisiejsza popołudniowa interwencja z wjazdu na autostradę w podłódzkim Strykowie. Ten pies znalazł się w miejscu, do którego nie mógł dostać się inaczej jak tylko z góry. Musiał spaść z około 10-metrowego nasypu autostrady. Świadkowie zdarzenia twierdzą, że ktoś mu pomógł. Nie wiadomo jednak, czy ktoś go zrzucił, czy wypchnął z samochodu. Miejsce, w którym się znalazł, było z każdej strony ogrodzone mocną siatką. Psiak wycieńczony, odwodniony, połamany. Długo leżał na słońcu, początkowo w ogóle nie było z nim kontaktu do momentu, gdy otrzymał...
Czytaj dalej...



Wózeczek jedynym ratunkiem dla koziołka. Potrzebujemy Waszej pomocy

Oto historia naszego wyjątkowego podopiecznego, który dzisiaj potrzebuje wyjątkowej pomocy: Maniuś to nasz ukochany koziołek, który nie chodzi od trzech miesięcy. Większość czasu spędza w pozycji klęczącej, ewentualnie w półklęku, gdy zajada trawkę. Walczymy o niego z całych sił, szukamy nowych metod, przecieramy szlaki w dziedzinie leczenia kóz. Maniek jest niezwykle trudnym przypadkiem, który w warunkach gospodarskich już dawno zostałby poddany eutanazji. My nie możemy na to pozwolić. Jego niezwykła wola życia, niespożyta energia i siła do walki, a także...
Czytaj dalej...